poniedziałek, 7 listopada 2016

Powiadomienie

Chciałam zawiadomić że kolejne rozdziały będą pojawiać się po otrzymaniu komentarzy gdyż bardzo zależy mi na waszej opinii a komentarze dodają mi natchnienia gdyż wiem że wtedy ktokolwiek to czyta.

środa, 12 października 2016

Rozdział 1




Od dnia w którym nasza 100 wylądowała na ziemi i dnia w którym poznałam Bellamego wiele się wydarzyło lądując żadne z nas nie spodziewało się tego co będzie na nas czekać na miejscu. Ziemia miała być naszym nowym domem, nikt nie spodziewał się że może ona skrywać tyle tajemnic i niebezpieczeństw oraz że będzie nas czekać walka o przetrwanie i prawo do życia wojna której staliśmy się uczestnikami zmieniła nas a nawet odebrała nam kilkoro z nas na początku była nas 100 kilka dni potem 98 następnie 55 a obecnie jest nas 49 połowa z nas zginęła podczas ataku ziemian w tym jak sądziłam Bellamy.
bo przecież na własne oczy widziałam jak tuż przed wybuchem ładunku zostaje ugodzony sztyletem przez jednego z ziemian i upada na ziemie chciałam do niego podbiec i mu pomóc ale w ostatniej chwili powstrzymał mnie Jasper. Mimo iż od pierwszego dnia nienawidziłam się z Bellamym i nie zgadzałam to teraz czasem go wspominałam bo drugiego dnia na ziemi ocalił mi życie może i zawsze przez cały czas zgrywał rządnego władzy egoistycznego dupka ale ja z czasem przekonałam się że to tylko pozory co więcej można powiedzieć że z czasem zaczęliśmy się rozumieć a nawet zaprzyjaźniać cóż chcąc nie chcąc potrzebowałam go bo to właśnie on nauczył mnie jak posługiwać się bronią by móc walczyć, a poza tym miał duży wpływ na pozostałych słuchali go Bellamy był przywódcą dlatego kiedy dowiedziałam się o jego śmierci przestraszyłam się jak ja sobie ze wszystkim poradzę bo teraz to na mnie spad ciężar zostania liderem grupy na szczęście miałam Fina który akurat zarwał z Reven i już kilka dni potem związał się ze mną. Teraz od roku jesteśmy naprawdę szczęśliwą parą ale choć nie chciałam tego przyznać to gdzieś bardzo głęboko w sercu część mnie wciąż rozpaczała po śmierci Bellamego ale dzisiejszy dzień miał wszystko zmienić.

***

Od ponad roku byłem więźniem ziemian dopiero tydzień temu udało mi się uciec chciałem wrócić do obozu ale nawet nie wiedziałem w którą stronę iść byłem ranny a rany były rozległe ból zapewne był okropny ale ja go już nie odczuwałem tak jak kiedyś po pół roku zadawania tortur prosiłem boga by w końcu mnie zabili ale gdy minęły kolejne miesiące ból stał się moim przyjacielem przypominał mi że jeszcze żyje i musi tak pozostać abym mógł wrócić do siostry i dziewczyny której twarz widziałem co noc w snach wiedziałem że Clark nie chciałaby abym się poddał. zmęczony po tygodniu błądzenia po lesie natrafiłem na znajomą mi twarz którą była moja siostra Octavia ucieszyłem się na jej widok nie dowierzała że
żyje natychmiast podbiegła i rzuciła mi się w ramiona tuląc mnie
Bellamy ty żyjesz
- Tak żyje o ale puść mnie już to boli
- Przepraszam boże Bellamy co ci się stało – wykrzyknęła przerażona Octavia zauważając moje rany.
- To ziemianie torturowali mnie ale teraz to nieważne teraz musimy jak najszybciej stąd iść zapewne już mnie szukają – powiedziałem po czym wraz z Octavią ruszyliśmy do obozu

***

Byłam właśnie w swoim namiocie i szykowałam się na polowanie gdyż kończyła się już nam żywność miałam iść Ja, Murphy, Finn i Jasper gdy nagle usłyszałam na zewnątrz jakieś zamieszanie już miałam wyjść i sprawdzić co się dzieje gdy do mojego namiotu wpadł Jasper krzycząc „Clark nie uwierzysz kto wrócił”
gdy wyszłam zobaczyć co się dzieje i o czym mówi Jasper nie mogłam uwierzyć własnym oczom to była Octavia wraz z Bellamym, stanęłam jak wryta a moje serce zaczęło bić jak oszalałe. Przecież to nie możliwe on nie żyje powtarzałam sobie w duchu. Nie zastanawiając się dłużej podbiegłam i natychmiast go przytuliłam. Moja reakcja chyba nieco zaskoczyła Bellamego bo dopiero po chwili odwzajemnił uścisk bo jak już mówiłam nie jest tajemnicą że na początku naszej znajomości nie znosiliśmy się a czasem nawet nienawidziliśmy rzadko w ważnych sprawach mieliśmy to samo zdanie no może raz czy dwa się ze sobą zgodziliśmy, ale teraz gdy zobaczyłam że przeżył wybuch ucieszyłam się jak nigdy i poczułam ogromną ulgę a serce zabiło mi mocniej kiedy odwzajemnił mój uścisk i zniknęło uczucie pustki jaką czułam gdy myślałam że nie żyje bo kutnie z nim były jak do tej pory najlepszym co przytrafiło mi się w życiu, oprócz oczywiście poznania Fina w którym się zakochałam lecz jak się okazało po nocy którą z nim spędziłam, Fin miał już dziewczynę o czym zapomniał wspomnieć i mimo że mnie wykorzystał ja wciąż coś do niego czułam on zaś czując coś do mnie zerwał z Reven i od roku byliśmy szczęśliwą parą. Ale w tej chwili przestałam myśleć o Finie teraz liczył się tylko Bellamy i to że żyje gdy już powoli się od niego odsuwałam szepnęłam mu do ucha jedno słowo
- Tęskniłam
- Ja o dziwo też – gdy to usłyszałam oboje się zaśmialiśmy. Nie miałam pojęcia jak można jednocześnie tak bardzo kogoś kochać i nie nienawidzić.


C.D.N.

*****

Oto pierwszy rozdział jak wam się podobał piszcie w komentarzach.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Prolog

 Zawsze wiedziałam że kiedyś tak samo jak moja mama zakocham się bez pamięci i będę nawet gotowa oddać życie za tą miłość ale nie przypuszczałam że zakocham się w kimś kto będzie posiadać wszystkie te cechy których nienawidzę u facetów a mianowicie mam tu na myśli Bellamego Blacke, Bellamy jest arogancki, impulsywny, egoistyczny, zabójczo przystojny przez co lgną do niego wszystkie dziewczyny, a on traktuje je jak swoje zabawki, nienawidziłam go za to, lecz tu na Ziemi z czasem zaczęłam dostrzegać też jego dobrą stronę. Bellamy ma dobre serce chociaż stara się to ukryć, a ja nie wiem czemu uświadomiłam sobie to dopiero gdy byłam pewna że straciłam go na zawsze.  Tak więc witajcie nazywam się Clarke Griffin i opowiem wam historie mojej miłości.