Od
dnia w którym nasza 100 wylądowała na ziemi i dnia w którym
poznałam Bellamego wiele się wydarzyło lądując żadne z nas nie
spodziewało się tego co będzie na nas czekać na miejscu. Ziemia
miała być naszym nowym domem, nikt nie spodziewał się że może
ona skrywać tyle tajemnic i niebezpieczeństw oraz że będzie nas
czekać walka o przetrwanie i prawo do życia wojna której staliśmy
się uczestnikami zmieniła nas a nawet odebrała nam kilkoro z nas
na początku była nas 100 kilka dni potem 98 następnie 55 a
obecnie jest nas 49 połowa z nas zginęła podczas ataku ziemian w
tym jak sądziłam Bellamy.
bo
przecież na własne oczy widziałam jak tuż przed wybuchem ładunku
zostaje ugodzony sztyletem przez jednego z ziemian i upada na ziemie
chciałam do niego podbiec i mu pomóc ale w ostatniej chwili
powstrzymał mnie Jasper. Mimo iż od pierwszego dnia nienawidziłam
się z Bellamym i nie zgadzałam to teraz czasem go wspominałam bo
drugiego dnia na ziemi ocalił mi życie może i zawsze przez cały
czas zgrywał rządnego władzy egoistycznego dupka ale ja z czasem
przekonałam się że to tylko pozory co więcej można powiedzieć
że z czasem zaczęliśmy się rozumieć a nawet zaprzyjaźniać cóż
chcąc nie chcąc potrzebowałam go bo to właśnie on nauczył mnie
jak posługiwać się bronią by móc walczyć, a poza tym miał duży
wpływ na pozostałych słuchali go Bellamy był przywódcą dlatego
kiedy dowiedziałam się o jego śmierci przestraszyłam się jak ja
sobie ze wszystkim poradzę bo teraz to na mnie spad ciężar
zostania liderem grupy na szczęście miałam Fina który akurat
zarwał z Reven i już kilka dni potem związał się ze mną. Teraz
od roku jesteśmy naprawdę szczęśliwą parą ale choć nie
chciałam tego przyznać to gdzieś bardzo głęboko w sercu część
mnie wciąż rozpaczała po śmierci Bellamego ale dzisiejszy dzień
miał wszystko zmienić.
***
Od
ponad roku byłem więźniem ziemian dopiero tydzień temu udało mi
się uciec chciałem wrócić do obozu ale nawet nie wiedziałem w
którą stronę iść byłem ranny a rany były rozległe ból
zapewne był okropny ale ja go już nie odczuwałem tak jak kiedyś
po pół roku zadawania tortur prosiłem boga by w końcu mnie zabili
ale gdy minęły kolejne miesiące ból stał się moim przyjacielem
przypominał mi że jeszcze żyje i musi tak pozostać abym mógł
wrócić do siostry i dziewczyny której twarz widziałem co noc w
snach wiedziałem że Clark nie chciałaby abym się poddał.
zmęczony po tygodniu błądzenia po lesie natrafiłem na znajomą
mi twarz którą była moja siostra Octavia ucieszyłem się na jej
widok nie dowierzała że
żyje
natychmiast podbiegła i rzuciła mi się w ramiona tuląc mnie
- Bellamy
ty żyjesz
- Tak
żyje o ale puść mnie już to boli
- Przepraszam
boże Bellamy co ci się stało – wykrzyknęła przerażona
Octavia zauważając moje rany.
- To
ziemianie torturowali mnie ale teraz to nieważne teraz musimy jak
najszybciej stąd iść zapewne już mnie szukają – powiedziałem
po czym wraz z Octavią ruszyliśmy do obozu
***
Byłam
właśnie w swoim namiocie i szykowałam się na polowanie gdyż
kończyła się już nam żywność miałam iść Ja, Murphy, Finn i
Jasper gdy nagle usłyszałam na zewnątrz jakieś zamieszanie już
miałam wyjść i sprawdzić co się dzieje gdy do mojego namiotu
wpadł Jasper krzycząc „Clark nie uwierzysz kto wrócił”
gdy
wyszłam zobaczyć co się dzieje i o czym mówi Jasper nie mogłam
uwierzyć własnym oczom to była Octavia wraz z Bellamym, stanęłam
jak wryta a moje serce zaczęło bić jak oszalałe. Przecież to nie
możliwe on nie żyje powtarzałam sobie w duchu. Nie zastanawiając
się dłużej podbiegłam i natychmiast go przytuliłam. Moja reakcja
chyba nieco zaskoczyła Bellamego bo dopiero po chwili odwzajemnił
uścisk bo jak już mówiłam nie jest tajemnicą że na początku
naszej znajomości nie znosiliśmy się a czasem nawet
nienawidziliśmy rzadko w ważnych sprawach mieliśmy to samo zdanie
no może raz czy dwa się ze sobą zgodziliśmy, ale teraz gdy
zobaczyłam że przeżył wybuch ucieszyłam się jak nigdy i
poczułam ogromną ulgę a serce zabiło mi mocniej kiedy odwzajemnił
mój uścisk i zniknęło uczucie pustki jaką czułam gdy myślałam
że nie żyje bo kutnie z nim były jak do tej pory najlepszym co
przytrafiło mi się w życiu, oprócz oczywiście poznania Fina w
którym się zakochałam lecz jak się okazało po nocy którą z nim
spędziłam, Fin miał już dziewczynę o czym zapomniał wspomnieć
i mimo że mnie wykorzystał ja wciąż coś do niego czułam on zaś
czując coś do mnie zerwał z Reven i od roku byliśmy szczęśliwą
parą. Ale w tej chwili przestałam myśleć o Finie teraz liczył
się tylko Bellamy i to że żyje gdy już powoli się od niego
odsuwałam szepnęłam mu do ucha jedno słowo
- Tęskniłam
- Ja o
dziwo też – gdy to usłyszałam oboje się zaśmialiśmy. Nie
miałam pojęcia jak można jednocześnie tak bardzo kogoś kochać
i nie nienawidzić.
C.D.N.
*****
Oto pierwszy rozdział jak wam się podobał piszcie w komentarzach.
Spoczko tylko w cholerę błędów, złotko. Pilnuj interpunkcji, bo ona leży, a poza tym pisze się kłótni. Popracuj nad spójnością wypowiedzi i wprowadź trochę opisów, bo lepiej się to czyta. Poza tym nie mogłam wyobrazić sobie ich odczuć. Jeżeli faktycznie chcesz opisać historię dwojga zakochanych w sobie "bez pamięci" spraw, żeby było to czuć poprzez właśnie opisy przeżyć - nie mówię tu o "moje serce zabiło szybciej (...) chodzi mi raczej o coś bardziej rozbudowanego, rozumiesz?
OdpowiedzUsuńNo nic... Życzę ci weny i możesz liczyć na jednego czytelnika, bo Bellarke to mój ulubiony ship, ale ostrzegam - przygotuj się na krytykę, a jeżeli jej nie przyjmujesz, daj znać. Nie lubię produkować się na marne ^^
Pozdrawiam :)